Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
step one hundred and fifty-seven:Zaje-kurwa-biście.

# othello #
# add #
# come in #

29 lipiec, 2010r.
(czwartek)

step one hundred and fifty-seven:
Zaje-kurwa-biście.


Pamiętacie jak byłam szczęśliwa z powodu mojego wyjazdu na Woodstock? Tak? No, to już nie jestem szczęśliwa.
..bo nie jadę.

Jestem tak zajebiście wkurwiona, że już nawet nie będę przekreślać przekleństw, bo to co ONI zrobili było po prostu dziecinne, nieodpowiedzialne i debilne. Pojebane dzieciaki!

Dzisiaj o godzinie 20 miałam wyjechać z domu i jechać do Gdyni na pociąg na Woodstock. Do wczoraj nie przychodziły bilety które zamówiłam i denerwowałam się przez trzy cholerne dni. Jest! W końcu o godzinie 10 przyszedł mail potwierdzający wpłatę i wydrukowałam bilety. Pół godziny później chłopak niedoszłej pisze:
"ej, zu. jest problem. bo kama nie jedzie. złapała jakieś gówno i ojciec nie chce jej póścić"
Zajebiście, kurwa! Na dzień przed wyjazdem!

Ja postawiłam sprawę jasno, że ja jadę na Woodstock, czy Kama jedzie czy nie i że reszta < 2 osoby > mają się zadecydować czy jadą do wieczora. W międzyczasie napisałam do Naty i powiedziałam jej, jak sprawa się ma i czy by w ostateczności miała z kim pojechać na Woodstock.

Wieczorem wracam do domu i pytam się, czy się zdecydowali.
ta, zocha nie jedzie. ma jakieś kajaki.
Pierwsza myśl: jakie kurwa kajaki?! na Woodstock miała jechać już od tygodnia i nagle jej kajaki wyskoczyły?!
o i ja też nie jadę.
W tym momencie tak okrutnie się wkurwiłam, że nie wiedziałam czy śmiać się czy płakać. Z siedmioosobowej ekipy zostałam ja i Nata, a ŻADEN rodzic o zdrowych zmysłach nie puści dwóch 16-latek SAMYCH na Woodstock. Pierwszy Woodstock.

Nawet nie zdajecie sobie sprawy jak mi było zajebiście wstyd przed Natalią, kiedy na 24 godziny przed wyjazdem piszę jej, że nigdzie nie jedziemy bo oni nie chcą jechać. Jedyne co mnie cieszyło to to, że nie musiałam z nią rozmawiać twarzą w twarz, bo bym umarła ze wstydu.

Zmarnowałam tydzień na przygotowania do wyjazdu. TYDZIEŃ. Wybuliłam około 200 zł na kosmetyki, pierdoły, peleryny i inne bzdety. Codziennie siedziałam do 3 w nocy i wstawałam o 9 aby wszystko było dopięte na ostatni guzik. Sama dzwoniłam do ludzi, którzy chyba mieli w dupie to jak dostaną się na Wood'a. Moje nerwy i nieprzespane noce.. tylko po to aby dowiedzieć się na dzień przed jebanym wyjazdem, że nie jedziemy!
Jezus, kurwa, ja pierdole!

Po 2 godzinach piszą do mnie jeszcze raz.
kama pisze, że jak poczuje się lepiej w czwartek i piątek, to w sobotę może zobaczymy się na polu namiotowym
Ta, kurwa.. Chciałbyś. Jedź sobie sam.
jedna odpowiedź: chyba ją pojebało..

Anulowałam bilety na pociąg.
Rozpakowałam ciuchy i kosmetyki.
Zaplanowałam sobie jak na razie resztę tego tygodnia.

Nie wiem na kogo jestem teraz bardziej wkurwiona.

Na Kamę, za to.. że napisała tak późno. Nie wierzę, że zachorowała nagle z dnia na dzień. Środa wszystko OK, a w czwartek rano nagle nie? WTF?! Na pewno czuła się już gorzej w poniedziałek albo wtorek. Już wtedy nie mogła napisać, że coś jest nie tak?!
Poza tym ona sobie pojechała na wakacje i pisze do mnie, że mam jej załatwić namiot i najlepiej napisać jeszcze do ludzi z którymi jedziemy. Pomijając fakt, że są to ludzie z jej klasy a ja ich widziałam może z dwa razy w życiu.

Czy może powinnam być wkurwiona na jej chłopaka i zochę, bo stwierdzili, że bez niej nie jadą. Ja byłam ciągle zdecydowana na wyjazd, nawet bez Kamy, bo włożyłam w to taką kasę, że byłoby mi nawet wstyd przed rodzicami nie jechać. Poza tym jarałam się tym wyjazdem przez ponad miesiąc.

No i się wyżaliłam. W końcu. Już mam dość tych ludzi.
Nie wiem jak to będzie kiedy spotkam się z nimi i chyba nie chce wiedzieć.. Już dawno nie było mi tak okrutnie wstyd za ludzi których nie znam.

Zajebiste dzięki od organizatora imprezy za niezawodną ekipę.

Zostałam w zadeszczowionym Gdańsku,
z dwoma paczkami fajek
i toną zupek chińskich.

Banzai~!

othello.

Nika z dziennik-niki.blog4u.pl

1 sierpień, 2010r.
(niedziela)

brak www
No cóż.. właściwie to nie wiem jak cię pocieszyć. Jestem całkowicie bezradna. Przeżyłam kiedyś coś podobnego (no może nie całkiem bo chodziło tylko o głupie kino) ale myślę że i tak nie umiem cię pocieszyć. Powiem tyle: trzymaj się!

Ah i jeszcze coś. Jechałam przez Gdańsk nad morze i myślałam sobie wtedy o tobie, więc jakby z twoim ciałem działy się jakieś podejrzane rzeczy (gorejące ucho albo krosta na języku) to przyznaję się niechętnie, że to chyba moja wina <czerwieni się>. Pozdrawiam i życzę dobrego humoru :)


Bu!

31 lipiec, 2010r.
(sobota)

http://bu.blog4u.pl/
Ja nawet nie włączam yt i nie słucham Papa Roach. To był tak naprawdę jedyny zespół, który od strony muzycznej mnie tam ciągnął. No i atmosfeeraaaaa. E, nieważne :c
Chujowe uczucie, nie? Starasz się, żeby było zajebiście i widzisz, że inni mają cię gdzieś. A jeszcze gorsze jest jak się urobisz, przyjedzie jakaś...e... lafirynda (o.O) i narzeka jeszcze, że wszystko źle.

Nie lubię Toy story xd

A to i tak nieźle z tym towarzystwem. Ja się chciałam uprzeć żeby jechać sama, no ale sama to nie było mowy. Kurna, jeszcze pół roku do pełnoletniości *-* Przez ten czas ominą mnie pewnie wszystkie najlepsze rzeczy >.<


ej-no.blog4u.pl

31 lipiec, 2010r.
(sobota)

brak www
ale jeśli kama [naprawdę] zachorowała, to nie jej wina, gorzej z resztą, bo dziwne, że tej dziewczynie np. nagle wyskoczyły jakieś kajaki... Teraz będziesz im to wypominać do końca życia.:D


Tośka.

31 lipiec, 2010r.
(sobota)

http://nic.wjo.pl/
A ja się wybiorę do Reala. Bo nawet nie wiem gdzie jest Auchan. O___O

I słusznie... Jak nie pod sceną, to se w domu zobaczysz. ;D


Bu!

31 lipiec, 2010r.
(sobota)

http://bu.blog4u.pl/
To nie pojechałyśmy obie *przytula monitor*
Drugi raz z rzędu posypał mi się transport i nocleg i wszystko. Od biedy mogłabym spać sama pod gołym niebem, ale... cóż, obawiałabym się o moje pieniądze, dokumenty i dziewictwo jednak ;d
Wiem, że to zabrzmi durnie (i na dodatek będzie to dosłowna kalka z mojej mamy x.x) ale "jeszcze niejeden Woodstock przed tobą". Tak, wiem, chujowe pocieszenie. Ale ja też się muszę tym zadowolić. Tak jak musiałam się zadowolić tym zdaniem przed Masters of Rock, bo podpierdolili mi kasę na wyjazd.
Ale myślę, że nie masz się co wstydzić przed nimi. W końcu nie ty nawaliłaś, tylko inni. Jesteś pod tym względem czysta i chyba nie można ci nic zarzucić.
A towarzystwo... Fakt, chujowo się zachowali, mam dodatkowo złą wiadomość - 90% z nich wcale nie będzie się za rok zachowywać lepiej. Patrze po swoich ludziach i widzę, że raczej nic nie idzie ku lepszemu - nadal są tak nieodpowiedzialni i dziecinni, że aż zęby bolą.
I, ten, no, nie jestem najlepsza w pocieszaniu, ale starałam się ^^
trzymaj się :*


Tośka.

30 lipiec, 2010r.
(piątek)

http://nic.wjo.pl/
Wiem, tyle się doczytałam... Tak to jest umawiać się z ludźmi, których ledwie się zna. Spójrz na to z innej strony - Ty prawie byłaś na Woodstock'u, a ja nawet nie wzięłam się za organizowanie sobie wyprawy na Ołpenera. -.-' Może coś mi odpierdoli i se pójdę na Hity Na Czasie, jeśli będą gdzieś na wybrzeżu. xD

A co do choroby Kamy... Może ona po prostu się wystraszyła tego, że pojedzie na Woodstock i tak zareagowała. Bo wiesz, szczęście okazuje się na różne sposoby. Albo nie chciała jechać. Albo zachorowała z dnia na dzień, bo tak też się zdarza, serio. Ja osobiście choruję tylko z dnia na dzień. D: Nie wiem... Zapytaj ją co na prawdę było powodem zepsucia Ci wyjazdu.


Vienne

30 lipiec, 2010r.
(piątek)

brak www
Chcesz, to spuszczę twoim znajomkom wpierdol... ^^


Sel.

29 lipiec, 2010r.
(czwartek)

brak www
o żesz kurwa.


anka.

29 lipiec, 2010r.
(czwartek)

brak www
mnie tam coke live festiwal kręci z powodu muse.
ale żałuję opener'a z powodu massive attack, tricky'ego i gorillaz sound system.
cóż...


ale orange jest strasznie chamskie. miejsca pod sceną tylko dla użytkowników orange.

a ja jestem z ery.


Chibi.

29 lipiec, 2010r.
(czwartek)

http://obsession.wjo.pl/
nie no ja aż tak bardzo się nie boje żeby płakać.. po prostu się boję .. uu. to koleżanka musiała się bardzo bać.
aha, blee. ja sie tam brzydzę krwi. :D

kurde, to głupia sprawa z tym wyjazdem, nieźle sie na nich zawiodłaś, eh. współczuję ci.


romansu-chan

29 lipiec, 2010r.
(czwartek)

http://sliwka.blog4u.pl/
JA tam lubię moją motorolę. Tylko ta cholerna ładowarka... To już 3 w tym roku! xD

Ano, te rzeczy rzeczywiście są fajniejsze, chociaż ja mam problem z wybraniem czego FAJNEGO. To że tego tam tyle jest jakoś mnie nie rajcuje bo większość to totalny chłam, tak samo włosy. Trza ściągać z internetu.

Cóż, mnie tam tak bardzo do Woodstocku nie korci więc.. ^^


Gigo

29 lipiec, 2010r.
(czwartek)

http://subway.wjo.pl/
Kurwa, ale masz zjebanych znajomych, wiedziałam, ze na nikogo w życiu nie można liczyć tylko na siebie, ta notką to udowodniłaś.
Szkoda, bo było widać, ze chcesz jechać i próbowałaś z całych sił, i szkoda tej kasy :(
Kurde, współczuję Ci :(


brianosz.wjo.pl

29 lipiec, 2010r.
(czwartek)

brak www
szkoda.

ja sama bym chciała jechać na woodstock, ale rodzice już zapowiedzieli, że jeśli chcę jechać na white lies na orange warsaw festival, mogę zapomnieć o innych festiwalach.


no cóż...


Tośka.

29 lipiec, 2010r.
(czwartek)

http://nic.wjo.pl/
Kurde, Zuzu... Strasznie mi przykro. Po Twoich notkach było widać, że bardzo, ale to bardzo chcesz jechać. Nie ma to jak znajomi, którzy nigdy w potrzebie Cię nie zostawią, nie? -.-'


gromka/fable.wjo

29 lipiec, 2010r.
(czwartek)

brak www
Nic dziwnego, że jesteś wkurwiona. Każdy by był. Żal tych pieniędzy i żal przeżyć, które moglibyście przejść, gdybyście pojechali.



Podstrona: *1* / 2