17 maj, 2012r. (czwartek)
step two hundred and sixty-five nothing changed.
Wszystkie matury pisemne mam już za sobą. Zostały mi tylko dwie, z czego jedna tak stresująca, że nawet teraz się trzęsę ze strachu kiedy o niej myślę.
Jutro mam maturę ustną z angielskiego, której kompletnie się nie obawiam. To, czego się tak strasznie boję to ustna matura z polskiego, którą mam w poniedziałek o 13.55. Boję się jej przeokrutnie. Bo wiem, że nie potrafię opowiadać o czymś na spontanie, a jak jebnę się w wypowiadanych słowach to leżę i kwiczę.
Jakie to jest wkurwiające. Ja, swoją pracę mam gotową już od 3 miesięcy i wiem, że nie dostane za nią 20/20 punktów bo się denerwuje wystąpieniami publicznymi, a niektórzy co piszą ją na 10 godzin przed egzaminem zdają czasami na maksa. Nie mam pojęcia co takiego ocenia ten egzamin, bo na pewno nie ciężką pracę włożoną w przygotowanie się do niego.
We wtorek napisałam maturę podstawową z chemii i wydaje mi się, że dostanę za nią 84% albo więcej. Jak na 38& uzyskane w listopadzie to uważam, że progres jest znaczny. :D
KURWAAA.! Boję się poniedziałku.! Chce mieć tą ustną z polskiego już za sobą.! Nie chce już się męczyć. :<
|
|
|